To są dwie różne roboty
Przed i po wyglądają inaczej, choć zamawia się je jednym zdaniem.
Przed liczy się droga gościa: wejście, przedpokój, łazienka, salon, kuchnia w części widocznej. Sypialnia, w której i tak wylądują kurtki, jest ostatnia na liście. To sprzątanie pod konkretne spojrzenie, nie pod kompletność.
Po liczy się zegar. Wszystko, co zostało rozlane, właśnie wsiąka, a wszystko, co zostało wylane na blat, właśnie zasycha. Kolejność jest odwrotna niż zwykle: najpierw plamy i kuchnia, dopiero potem porządek i podłogi.
Co zwykle zostaje po przyjęciu
- wino, sok i kawa w dywanie albo na tapicerce krzeseł,
- tłuszcz i okruchy na blacie i w okolicy piekarnika,
- lepka podłoga w kuchni, po której chodziło dwadzieścia osób,
- łazienka po wielokrotnie większym ruchu niż zwykle,
- butelki, jednorazówki i worki, których nie ma gdzie postawić,
- zapach — jedzenia, dymu, ludzi — którego domownik po nocy już nie czuje.
Zapach schodzi razem z przyczyną, nie osobno. Odświeżacz nałożony na nieumyty blat to ten sam zapach plus drugi.
Plamy — uczciwie
Świeże plamy z jedzenia, napojów i błota schodzą w większości przypadków. Czerwone wino sprzed kilku godzin zwykle też, choć bez gwarancji.
Ale plama, która przeleżała weekend, zdążyła związać się z włóknem i po odświeżeniu dywan będzie czystszy, a plama nadal tam będzie. Tak samo jak przy odświeżaniu tapicerki — powiem to przed pracą, a nie po niej.
Ile to trwa
Mieszkanie po przyjęciu dla kilkunastu osób to zwykle cztery godziny, czyli 300 zł. Po weselu w domu, z kuchnią pracującą przez cały dzień i dywanem do odświeżenia, częściej pełny dzień za 550 zł.
Sprzątanie przed przyjęciem to zazwyczaj cztery godziny — jest krótsze, bo zakres jest węższy z definicji.
Kiedy mogę przyjechać
Od poniedziałku do piątku, rano albo po południu, także w święta wypadające w tygodniu. W weekendy nie pracuję, więc przy sobotnim przyjęciu umawiamy piątek albo poniedziałek.
Obsługuję cały Poznań oraz Suchy Las, Tarnowo Podgórne i Przeźmierowo.